Poznajcie małą Charlotte — ma zaledwie trzy lata, a już gra na pianinie jak prawdziwa wirtuozka! Ubrana w delikatną kwiecistą sukienkę, z promiennym uśmiechem usiadła na ławce przy pianinie, gotowa czarować muzyką.
Przed występem mama Charlotte poprosiła ją delikatnie, by coś zagrała, ale słodka dziewczynka miała własny plan — najpierw chciała zaśpiewać „Sto lat”! Po chwili uroczych negocjacji Charlotte się zgodziła, pokazując uśmiech, który mógłby stopić każde serce.
Potem zapadła cisza — tak dramatyczna, że mogłaby konkurować z każdą koncertową pauzą. Maleńkie paluszki zawisły nad klawiszami, a z koncentracją doświadczonej pianistki Charlotte zaczęła grać Allegretto J.C.F. Bacha. Nawet śpiewała przy tym, a jej czysty głosik łączył się z melodią, jakby występowała od lat.
Każdy dźwięk, który wydobywała, tańczył z jej radosnym duchem. Choć utwór nie był jej autorstwa, Charlotte wypełniła go czystym uczuciem — iskrą geniuszu, jaką mają tylko prawdziwe cudowne dzieci.
Jej mama, zapewne pełna dumy za kamerą, patrzyła, jak córka gra z pewnością siebie, blaskiem i urokiem.
Kiedy wybrzmiał ostatni dźwięk, mama Charlotte nie mogła powstrzymać pochwał. Obie przybiły sobie piątkę, a twarz Charlotte rozświetlił radosny uśmiech — ten, który mówi: „Udało mi się!”
Uważaj, Mozarcie — w mieście pojawił się nowy muzyczny geniusz, a jej imię to Charlotte.


